Jeśli nie chcesz mieć swojego udziału w klęskach,
nie będziesz miał go też w zwycięstwach
To powiedział kiedyś ktoś bardzo mądry, a teraz życie pokazuje nam, jak bardzo prawdziwe są te słowa. Dlatego właśnie warto czasami zastanowić się nad naszą lojalnością wobec drugiego człowieka albo wobec tego, co robimy.
Jesteśmy zadowoleni i dumni z odnoszonych przez nas sukcesów, a jeśli jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, kumplami, czy znajomymi, cieszymy się też z sukcesów bliskich nam (mniej lub bardziej) osób. A jak zachowujemy się, jeśli okazuje się, że ktoś z tych naszych ludków albo rzecz, którą robiliśmy, trafia na potężną górkę, pod którą nie może podejść i w efekcie robi krok w tył? Jak zachowujemy się w obliczu porażki naszych bliskich lub naszych własnych?
Większość z nas - to niestety smutna prawda - wycofuje się w cień, unika spojrzeń, słów krytyki, mówi "ale przecież to nie ja...".
Tak nie wolno! Każda porażka i każda krytyka ma swój wielki cel - mobilizację krytykowanego! Dlatego stając w obliczu klęski walczmy silniej i z większą armią, ale uwaga (!) nie bijąc na oślep. Przemyślmy działania i podnośmy się z klęski do zwycięstwa, a wtedy na pewno je osiągniemy. Co więcej nasze zwycięstwo będzie jeszcze bardziej spektakularne, a nasza pozycja wyjątkowo umocniona! Dlaczego? Bo...
Potykając się można zajść daleko;
nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.