Znowu przez pewien czas milczałem… zauważyłem chyba pewną prawidłowość. Polega ona na tym, że za każdym razem, jak napiszę Wam kilka słów, wyleję swoje myśli, żale czy cokolwiek innego, to przychodzi taki czas, który jest wyciszony. Trwa on do kolejnej burzy myśli i chęci napisania posta… Może tak właśnie jest? Nie wiem, ale też nie zastanawiam się nad tym specjalnie, bo przecież nie o to chodzi…
1. września, niczym porządny uczeń, wróciłem do obowiązków zawodowych. Dzisiaj mamy 4. września, a ja czuję się tak, jakby minęły co najmniej 3 tygodnie od mojego urlopu…
Normalnie powiedziałbym „koszmar”, ale nie powiem. Cały ten mały wir, który zdaje się nabierać sił, wciągnął mnie od początku, a więc jest mi z nim całkiem dobrze. Mam co prawda znowu wiele obaw, strach przed „poradzę sobie” i temu podobne, ale walczę i wierzę, że wywalczę!
Mam świetne zaplecze wsparcia – Szefowa, która daje mi wiele czasu na wszystko, boję się ją zawieźć, tego panicznie wręcz się boję. Są współpracownicy, którzy wspierają mnie, ale są i tacy, na których niestety muszę uważać. Chyba jednak nauczyłem się już właściwie ich rozdzielać.
Życie więc sobie biegnie – ale inaczej niż biegło. Dlaczego? Rano wstaję, wychodzę, jadę na dworzec, wsiadam w pociąg, wysiadam w innym świecie (pisałem Wam o tym). Później to samo, tylko w drugą stroną. Nawet nie wyobrażacie sobie, o ile bardziej taka różnica światów daje odpocząć! Pracując w Łodzi i mieszkając w Łodzi nie czułem większej różnicy – teraz ją czuję i widzę! To fascynujące i rewelacyjne!
Działam więc dalej – z niektórymi z Was widzę się już jutro (Boże, nie mogę się doczekać!!), pozdrowienia Wam ślę gorące,
Wasz t.
1. września, niczym porządny uczeń, wróciłem do obowiązków zawodowych. Dzisiaj mamy 4. września, a ja czuję się tak, jakby minęły co najmniej 3 tygodnie od mojego urlopu…
Normalnie powiedziałbym „koszmar”, ale nie powiem. Cały ten mały wir, który zdaje się nabierać sił, wciągnął mnie od początku, a więc jest mi z nim całkiem dobrze. Mam co prawda znowu wiele obaw, strach przed „poradzę sobie” i temu podobne, ale walczę i wierzę, że wywalczę!
Mam świetne zaplecze wsparcia – Szefowa, która daje mi wiele czasu na wszystko, boję się ją zawieźć, tego panicznie wręcz się boję. Są współpracownicy, którzy wspierają mnie, ale są i tacy, na których niestety muszę uważać. Chyba jednak nauczyłem się już właściwie ich rozdzielać.
Życie więc sobie biegnie – ale inaczej niż biegło. Dlaczego? Rano wstaję, wychodzę, jadę na dworzec, wsiadam w pociąg, wysiadam w innym świecie (pisałem Wam o tym). Później to samo, tylko w drugą stroną. Nawet nie wyobrażacie sobie, o ile bardziej taka różnica światów daje odpocząć! Pracując w Łodzi i mieszkając w Łodzi nie czułem większej różnicy – teraz ją czuję i widzę! To fascynujące i rewelacyjne!
Działam więc dalej – z niektórymi z Was widzę się już jutro (Boże, nie mogę się doczekać!!), pozdrowienia Wam ślę gorące,
Wasz t.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz