...a tu kolejne minęły...
musicie wybaczyć...
właściwie to nie napiszę znowu nic dobrego... bo i zbyt wiele takowego nie spotkało mnie od maja.
Faktem jest, że zapamiętujemy to, co złe, a to co dobre idzie w niepamięć. Żebym nie wiem, jak bardzo chciał, nie jestem w stanie w optymistycznym tonie napisać o tym, co dobre było.
Zawodowo - kręci się, idzie sobie dalej, z dnia na dzień... niestety coraz częściej odczuwam monotonię. Niemniej jednak kręci się też pozytywnie - może czas na zmiany? Te gdzieś sobie krążą wokół i sam już nie wiem, czy bronię się przed nimi, czy też szukam dziury w całym. Jak zawsze emocjonalnie podchodzę do tematu, na zasadzie "ptasiek nie chce zmieniać gniazdka, bo mu tu dobrze". Tak, tak, wiem... zmiana nie oznacza nowego świata. Zobaczymy, co będzie dalej... czas pokaże... a jak zmiana okaże się blefem...??
Prywatnie - tu gorzej - sami zresztą w większości wiecie... Chyba nie czuję się jeszcze na siłach tak łatwo o tym mówić. Brakuje mi Go, brakuje każdego dnia :(
musicie wybaczyć...
właściwie to nie napiszę znowu nic dobrego... bo i zbyt wiele takowego nie spotkało mnie od maja.
Faktem jest, że zapamiętujemy to, co złe, a to co dobre idzie w niepamięć. Żebym nie wiem, jak bardzo chciał, nie jestem w stanie w optymistycznym tonie napisać o tym, co dobre było.
Zawodowo - kręci się, idzie sobie dalej, z dnia na dzień... niestety coraz częściej odczuwam monotonię. Niemniej jednak kręci się też pozytywnie - może czas na zmiany? Te gdzieś sobie krążą wokół i sam już nie wiem, czy bronię się przed nimi, czy też szukam dziury w całym. Jak zawsze emocjonalnie podchodzę do tematu, na zasadzie "ptasiek nie chce zmieniać gniazdka, bo mu tu dobrze". Tak, tak, wiem... zmiana nie oznacza nowego świata. Zobaczymy, co będzie dalej... czas pokaże... a jak zmiana okaże się blefem...??
Prywatnie - tu gorzej - sami zresztą w większości wiecie... Chyba nie czuję się jeszcze na siłach tak łatwo o tym mówić. Brakuje mi Go, brakuje każdego dnia :(
Banalne, jak dopiero w takich chwilach potrafi się docenić ludzi :(
Tyle chciałbym mu powiedzieć, przeprosić, zrobić... teraz już nie mam szans.
Chociaż minęło już troszkę czasu, nigdy nie będzie go dość, pozostały wspomnienia, zdjęcia... i wizyty, które tak bolą.
Jak inaczej patrzy się na świat, wartości, bliskich i ludzi...
Staram się śmiać, ale ta skorupka nie powoduje ułatwienia w środku...
Czas leczy rany? Może, ale na pewno nie zbyt szybko...
cya next time.
1 komentarz:
...nie jesteś sam... pamiętasz o tym, prawda?
Dzielnie to znosisz, walcz dalej, tylko nie duś tak mocno w sobie - bo to nie będzie zdrowe dla Ciebie!
E&M
Prześlij komentarz