Wieki minęły...? Czy tylko mi się wydaje?
Musicie wybaczyć, zresztą i tak wszystko wiecie. Co się dzieje, gdzie się dzieje... i te takie wszystkie inne :-)
Cieszę się, że R już jest z nami - Chłopaku razem nic nie jest w stanie nas złamać, czyż nie? :-)
Wiele się wydarzyło... były dylematy, moralne rozmowy, dwuznaczne maile... imprezy też.
Niestety chyba przekonałem się (i znowu trzeba użyć słowa 'niestety') po raz kolejny, że część tego gatunku ludzkiego to czyści materialiści. Dlaczego właściwie mówi się "czyści"? Przecież to najbrudniejsi z nas wszystkich... Są mili, żartobliwi, wszystko im pasuje, śmieją się, chcą nas kupić... ale mają cel jeden - swój własny zakichany interes. O nie... nie ze mną te numery, za dużo już przeżyłem :-) Więc jeśli ktoś myśli, że uda się mu mnie kupić - myli się sromotnie i zapewne prędzej czy później boleśnie się o tym przekona :-)
Tak, Moi Drodzy, poza Wami niestety znalazł się taki jeden, co to niby miły i w ogóle, ale okazało się, że tylko dla własnego interesu... UPS! Nie udało mu się :-))
Dobrze, że nauczyłem się trzymać zaufanie dla niewielu, o jak dobrze...
Poza tym była Eska Music Awards jak wiecie... dzień bardzo męczący, bo już od południa wśród VIPów i gwiazd :-) bynajmniej nie dlatego był męczący. Było miło, wszystkie sprawy załatwione i nie bądźcie juz zazdrośni o Mansa i Piotrka :-) O Patrycję też nie :-)
Was nikt nie zastąpi i wiecie o tym doskonale. To kumple, których pozdrawiam serdecznie (zaszalałem, chcieli poznać adres bloga i fotobloga, to podałem :-) ) i chcią Was poznać koniecznie :-) - planning?? ;-) no dobra, nie róbmy sobie nadziei, szybko nie przyjadą, choć kontakt mailowy jest do dzisiaj i - według zapewnień - pozostanie :-)
Nie będę więcej pisał, bo w sumie to nie zmieściłbym w 30 stronach tego, co mógłbym o EMA napisać. Tego, jak wiele wątpliwości mi ten dzień dał (pozytywnych, ale jednak wątpliwości) i jak wiele mam na głowie przez to. Dawno nie czułem się tak rozdarty... Wiem, jakie są Wasze rady, ale znacie moje argumenty i też nie macie nic na ich zbicie, czyż nie? Życie nam pokaże co zrobić powinno się :-) I hope so przynajmniej...
Jejku, jak ja nie lubię tego łączenia języków w jednym zdaniu... :P
Kończę więc i idę się skarcić przy muzyce... wiecie jakiej. ;-)
T
Musicie wybaczyć, zresztą i tak wszystko wiecie. Co się dzieje, gdzie się dzieje... i te takie wszystkie inne :-)
Cieszę się, że R już jest z nami - Chłopaku razem nic nie jest w stanie nas złamać, czyż nie? :-)
Wiele się wydarzyło... były dylematy, moralne rozmowy, dwuznaczne maile... imprezy też.
Niestety chyba przekonałem się (i znowu trzeba użyć słowa 'niestety') po raz kolejny, że część tego gatunku ludzkiego to czyści materialiści. Dlaczego właściwie mówi się "czyści"? Przecież to najbrudniejsi z nas wszystkich... Są mili, żartobliwi, wszystko im pasuje, śmieją się, chcą nas kupić... ale mają cel jeden - swój własny zakichany interes. O nie... nie ze mną te numery, za dużo już przeżyłem :-) Więc jeśli ktoś myśli, że uda się mu mnie kupić - myli się sromotnie i zapewne prędzej czy później boleśnie się o tym przekona :-)
Tak, Moi Drodzy, poza Wami niestety znalazł się taki jeden, co to niby miły i w ogóle, ale okazało się, że tylko dla własnego interesu... UPS! Nie udało mu się :-))
Dobrze, że nauczyłem się trzymać zaufanie dla niewielu, o jak dobrze...
Poza tym była Eska Music Awards jak wiecie... dzień bardzo męczący, bo już od południa wśród VIPów i gwiazd :-) bynajmniej nie dlatego był męczący. Było miło, wszystkie sprawy załatwione i nie bądźcie juz zazdrośni o Mansa i Piotrka :-) O Patrycję też nie :-)
Was nikt nie zastąpi i wiecie o tym doskonale. To kumple, których pozdrawiam serdecznie (zaszalałem, chcieli poznać adres bloga i fotobloga, to podałem :-) ) i chcią Was poznać koniecznie :-) - planning?? ;-) no dobra, nie róbmy sobie nadziei, szybko nie przyjadą, choć kontakt mailowy jest do dzisiaj i - według zapewnień - pozostanie :-)
Nie będę więcej pisał, bo w sumie to nie zmieściłbym w 30 stronach tego, co mógłbym o EMA napisać. Tego, jak wiele wątpliwości mi ten dzień dał (pozytywnych, ale jednak wątpliwości) i jak wiele mam na głowie przez to. Dawno nie czułem się tak rozdarty... Wiem, jakie są Wasze rady, ale znacie moje argumenty i też nie macie nic na ich zbicie, czyż nie? Życie nam pokaże co zrobić powinno się :-) I hope so przynajmniej...
Jejku, jak ja nie lubię tego łączenia języków w jednym zdaniu... :P
Kończę więc i idę się skarcić przy muzyce... wiecie jakiej. ;-)
T
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz