Minęło kilka dni... dni dość niezwykłych dla mnie. Czy coś się zmieniło? Na pewno, czy na lepsze? Nie wiem. I choć nie przepadam za tego typu odpowiedziami, zwłaszcza, jeśli dotyczą mnie, to jednak nic mądrzejszego nie jestem w stanie powiedzieć.
Chciałbym wykrzyczeć tak wiele, ale jednak nie wykrzyczę, nie powiem, bo nie chcę ranić. Zraniony byłem i wiem, jak to boli, poza tym mam pewne zasady, kieruję się swoim instynktem, który zawiódł mnie raz w życiu, ufam mu więc bardzo mocno.
Te dni przyniosły wiele. Wiele czasu z ... , wiele wspólnych przeżyć, długie rozmowy, na poważnie, a w chwilach zbytniego napięcia, przybierające obraz żartobliwych scenek. Jest upartą osobą, wciąż drąży, choć wie, że w 80% skazana jest na porażkę, nie rezygnuje jednak. Walczy jak rycerz - oddany i wierny. Ja jednak nadal mam jeden mocny argument, ten najsilniejszy. Jest on jednak zagadką, a dzisiaj dodał do swojej książki zagadek jeszcze jedną łamigłówkę. Argument ten (wybacz, że tak rzeczę), bawił się, a ja myślałem, trunki się lały, Osoba czuwała - jak na prawdziwego przyjaciela przystało. Nie zrobiła nic, choć mogła to, co chodzi jej po głowie od dawna. Kilka dni, kilka opowieści, kilka zdarzeń, wzajemna, przyjacielska zabawa i brykanie - to w skrócie kolejne minione dni, a obok praca i też ważne dla mnie decyzje (wierzę, że nie będę ich żałował). A. chce poznać scenariusz, który już został zagrany, ale czy jest w tym sens, czy fakt coś zmieni, bez względu jaki jest?
wolni strzelcy żyją... może brakuje im zobowiązań, aby przestali nimi być...?
Wciąż poszukujący rozwiązania swojej zagadki i wciąż myślący, że to, czego pragnie jest tak blisko, a co wciąż dorzuca nowy rebus, trudny do rozwiązania...
T.
Chciałbym wykrzyczeć tak wiele, ale jednak nie wykrzyczę, nie powiem, bo nie chcę ranić. Zraniony byłem i wiem, jak to boli, poza tym mam pewne zasady, kieruję się swoim instynktem, który zawiódł mnie raz w życiu, ufam mu więc bardzo mocno.
Te dni przyniosły wiele. Wiele czasu z ... , wiele wspólnych przeżyć, długie rozmowy, na poważnie, a w chwilach zbytniego napięcia, przybierające obraz żartobliwych scenek. Jest upartą osobą, wciąż drąży, choć wie, że w 80% skazana jest na porażkę, nie rezygnuje jednak. Walczy jak rycerz - oddany i wierny. Ja jednak nadal mam jeden mocny argument, ten najsilniejszy. Jest on jednak zagadką, a dzisiaj dodał do swojej książki zagadek jeszcze jedną łamigłówkę. Argument ten (wybacz, że tak rzeczę), bawił się, a ja myślałem, trunki się lały, Osoba czuwała - jak na prawdziwego przyjaciela przystało. Nie zrobiła nic, choć mogła to, co chodzi jej po głowie od dawna. Kilka dni, kilka opowieści, kilka zdarzeń, wzajemna, przyjacielska zabawa i brykanie - to w skrócie kolejne minione dni, a obok praca i też ważne dla mnie decyzje (wierzę, że nie będę ich żałował). A. chce poznać scenariusz, który już został zagrany, ale czy jest w tym sens, czy fakt coś zmieni, bez względu jaki jest?
wolni strzelcy żyją... może brakuje im zobowiązań, aby przestali nimi być...?
Wciąż poszukujący rozwiązania swojej zagadki i wciąż myślący, że to, czego pragnie jest tak blisko, a co wciąż dorzuca nowy rebus, trudny do rozwiązania...
T.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz