sobota, 10 listopada 2007

nowy start...

Wielu z Was zapewne skrytykuje to, że użyłem magicznego przycisku "delete" i skasowałem historię bloga... Motywowałem Wam to jednak mocno i dla mnie arguemnty te mocne są... Dodam też, że motywatorem do zmiany stał się pewien A... :)

Mamy więc 10.11.2007 i czas zacząć od nowa...

Ostatnie dni w moim życiu nie były takimi, jak wcześniejsze. Co nie znaczy, że patrzę na świat teraz przez różowe okulary i jest wszystko piękne i cudowane. Niestety... ale czy to aby nie moja wina? Na to pytanie jeszcze pewnie przez długi czas nie będę w stanie odpowiedzieć, życie dokona właściwej weryfikacji...

wiem wiem, znowu ogólnikami i znowu zakręciłem... tak jednak jest i nie zmienię tego, bo temat życia trudny dla mnie niezwykle...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

nie będę krytykował :P
chociaż mogłeś jednak nie kasować... to kawał Twojego życia :P